Lotniska dual-use w Polsce – realna symbioza?

trangle.png

Podczas konferencji Aviation Future Forum jeden z paneli dyskusyjnych poświęcony był lotniskom dual-use. Jak obecnie wygląda zapotrzebowanie na takie lotniska w Polsce i jak rysuje się współpraca między zarządcami portów oraz wojskiem? 

W obliczu narastających napięć geopolitycznych i doświadczeń ostatnich konfliktów zbrojnych, infrastruktura lotniskowa coraz częściej postrzegana jest nie tylko jako element transportu cywilnego, lecz także jako zasób o znaczeniu strategicznym. Lotniska typu dual-use, łączące funkcje cywilne i wojskowe, stają się jednym z kluczowych ogniw systemu bezpieczeństwa, ale jednocześnie rodzą pytania o ich odporność, zarządzanie czy dostosowanie infrastruktury. M.in. te zagadnienia poruszyli przedstawiciele branży podczas debaty.

Konflikt wzbudził zainteresowanie

Jak na wstępie przedstawił generał brygady Krzysztof Stobiecki – radca ministra do spraw lotnictwa w Ministerstwie Obrony Narodowej – wojna Rosji z Ukrainą pokazała, jak na znaczeniu zyskały porty lotnicze w Rzeszowie i Lublinie.

– To pokazuje, że wcześniej wojsko nie było zainteresowane wykorzystaniem tych lotnisk. Przed wojną oddzieliliśmy się, jeśli chodzi o wojsko i lotnictwo cywilne. Było kilka lotnisk użytkowanych, jak Kraków czy wcześniej inne, ale nasze postrzeganie się zmieniło zdecydowanie po wybuchu konfliktu na Ukrainie. Teraz okazuje się, że jeżeli mówimy o tym, czym wojsko dysponuje, to nie mówimy już tylko o lotniskach wojskowych, ale o tych wszystkich cywilnych, które są dostępne – oznajmił, wskazując, że jeszcze w lutym 2025 roku premier Donald Tusk zwracał uwagę na konieczność zwiększania współpracy między lotniskami i wojskiem.

Krzysztof Stobiecki zdradził, bez tajnych szczegółów, że są plany, jak korzystać z lotnisk w czasie wojny. MON planuje również i prowadzi ćwiczenia z wykorzystaniem dostępnych portów lotniczych, a obecnie trwają prace nad podwójnym wykorzystaniem portu we Wrocławiu.

– Kiedyś to było lotnisko wojskowe, potem zostało portem cywilnym, a teraz pracujemy, by był to duży port na mapie NATO, który będzie portem zaopatrującym sojusznicze siły w Polsce. Potem myślimy o Katowicach. To się pomału dzieje. Muszę powiedzieć, że konflikt, jak wiele grup w różnych aspektach, nas też zmobilizował do zmiany myślenia – podsumował.

Podwójne zastosowanie w praktyce

Czy system podwójnego wykorzystania lotniska już działa w Polsce w praktyce, mógł opowiedzieć Bartosz Górski – wiceprezes zarządu w Porcie Lotniczym Rzeszów-Jesionka, który od momentu eskalacji za naszą wschodnią granicą stał się bardzo ważnym punktem.

Zaznaczył na wstępie, że alerty i konieczność zamykania przestrzeni powietrznej nad lotniskiem nie przekładają się na zamknięcie lotniska. Również dezinformacja, jakoby lotnisko cywilne w Rzeszowie było zamykane, nie odbija się negatywnie na planach władz na rozwój portu.

– Od samego początku możemy być traktowani jako lotnisko hybrydowe, w którym widać współpracę cywilno-wojskową, gdzie żadna strona nie przeszkadza drugiej.

Rozwijamy się jako lotnisko cywilne, te wzrosty są kilkunastoprocentowe. W tym roku obsłużymy 1,2 mln pasażerów, gdzie przed 2019 było to 800 tys. osób. Rozwijamy też sektor cargo i to nie tylko donacyjnego, ale również komercyjnego. W ogóle na siebie nie wpływamy z wojskiem i niczego nie narzucamy. Wszystkie operacje realizujemy płynnie – przedstawił wiceprezes portu lotniczego.

Najlepszym przykładem, że wojna i wzmożona działalność wojska na wschodzie Polski nie przeszkadzają w rozwoju lotniska jest fakt, iż stało się ono beneficjentem chociażby programu Connecting Europe Facility, dzięki czemu uzyskało dofinansowanie w wysokości blisko 17 mln euro na przebudowę pasa startowego, a obecnie już zakończono pierwszy etap tej inwestycji.

– Mamy w pełni przywróconą operacyjność, chociaż działania były realizowane cały czas, ale nie było ILS‑a. Teraz jest wszystko jak należy. Przed nami kolejne realizacje tego programu i mam nadzieję, że to nie koniec. Liczymy na ścisłą współpracę z wojskiem. Cenimy sobie tę współpracę ze Sztabem Generalnym i jednostkami, które nie tylko nas wspierają w oddzielaniu części cywilnej od wojskowej, ale również opiniują pozytywnie nasze pomysły inwestycyjne. My wiemy o konieczności tego, by widzieć funkcję infrastruktury krytycznej, gdzie wojna w Ukrainie pokazała, że jest konieczność traktowania lotnisk tak, a nie inaczej, i mamy swoje plany inwestycyjne, aby wyraźnie separować ten ruch – zdradził Górski, dodając nadzieję, że w najbliższych latach plany na poziomie 500 mln zł uda się zrealizować, czego dowodzić mogą ostatnie miesiące, gdy zrealizowano inwestycje na blisko 200 mln zł.

Na koniec dodał, że Port Lotniczy Rzeszów-Jesionka wierzy, iż liczba pasażerów regularnie będzie rosła, a na przestrzeni kilku lat uda się osiągnąć poziom 1,8 mln. W związku z tym, już teraz władze muszą myśleć o rozbudowie terminala pasażerskiego. Jednym z pomysłów jest budowa lub przebudowa części starego terminala oraz całej infrastruktury w formule dual-use tak, żeby zbudować infrastrukturę cargo zarówno donacyjnego, jak i e‑commerce.

Kraków wraca do korzeni

Sytuację z perspektywy Międzynarodowego Portu Lotniczego Kraków-Balice przedstawił natomiast prezes Łukasz Strutyński. Opisując fragment historii, przypomniał, że lotnisko pierwotnie było wojskowe, a agencja cywilna rozpoczęła się w 1964 roku za sprawą pierwszego rejsu z Warszawy do Krakowa. Od tamtego wydarzenia zaczęły zmieniać się proporcje. Przypomniał również, że Kraków był pierwszym lotniskiem, który w 2005 roku zwarł umowę operacyjną, stając się wzorem dla dokumentów w innych portach.

– Wówczas [w 2005 roku – przyp. red.] w sierpniu świętowaliśmy milionowego pasażera. To było duże wydarzenie. Tamten rok zakończyliśmy wynikiem półtora miliona, a za rok będziemy mieli 15 mln, co oznacza wzrost dziesięciokrotny w ciągu dwudziestu lat.

Zmieniły się też proporcje operacji. W tym roku na przeszło 80 tys. operacji procent wojskowy spada nie dlatego, że się aktywność wojska zmniejsza, tylko zwiększa się lotnictwo cywilne i Kraków rośnie najszybciej w swojej kategorii w Europie

– zarysował sytuację, dodając, że w sezonie zimowym lotnisko osiągnie blisko 30-procentowy wzrost rok do roku, co będzie dużym wyzwaniem.

Strutyński zaznaczył również, że port realizuje plan inwestycyjny, który być może z punktu widzenia innych większych inwestycji jak chociażby Centralny Port Komunikacyjny jest niewielki, jednak dla lotniska Kraków-Balice jest ogromny. Mowa o zadaniach na poziomie 4 mld zł, w co wchodzą m.in. nowa droga startowa czy szereg drobniejszej – ale również bardzo ważnej infrastruktury. Zapewnił, że rozwój i kolejne inwestycje nie byłyby możliwe bez wojska, a każda kolejna jest z wojskiem koordynowana jak chociażby otwarte niedawno największe w Europie centrum szkoleniowe Ryanaira.

– Bez współpracy taka inwestycja byłaby niemożliwa, więc na co dzień współpracujemy bardzo blisko. Mamy też symboliczny przykład: we wrześniu, kiedy jeden z naszych samolotów wyjechał poza pas startowy i sparaliżował na pół dnia lotnisko, pierwszy telefon, który wówczas dostałem, był od 8 bazy. Zapytali, czy nie potrzebujemy wsparcia, gdyż mają łóżka polowe. Skorzystaliśmy dla pasażerów, którzy się nie zmieścili w hotelu. Mamy więc współpracę na wielu obszarach – opisał prezes portu.

CPK gotowy na podwójne wykorzystanie?

O plany na pogodzenie do wykorzystania cywilnego i wojskowego w perspektywie projektowania Centralnego Portu Komunikacyjnego zapytany został natomiast Paweł Rogosz – dyrektor pionu finansowego w spółce. Przypomniał, że CPK to nie tylko lotnisko, ale nowoczesny węzeł transportowy.

– W tych wszystkich aspektach dostosowanie infrastruktury istniejącej jest kosztowne, czasochłonne i wymagające organizacyjne, w związku z tym – aby zoptymalizować koszty i wysiłek – od samego początku wszystkie aspekty podwójnego wykorzystywania były uwzględniane przy projektowaniu lotniska oraz układu kolejowego i drogowego. Często to były drobne zmiany jak drobne przesunięcie linii kolejowej czy układ rond, by ciężki sprzęt mógł przejechać. Te wszystkie rzeczy były konsultowane ze stroną wojskową i znalazły odzwierciedlenie w planie generalnym lotniska – opisał.

Mimo to jednak władze zdają sobie sprawę, że w pierwszej kolejności będzie to lotnisko przeznaczone do celów cywilnych, ale w określonych przypadkach, na czas kryzysu czy konkretnych operacji, będzie możliwe do wykorzystania przez wojsko.

Debatę podsumował ponownie Krzysztof Stobiecki, wskazując, że Polska może czerpać pozytywne przykłady z innych państw NATO, gdzie praktycznie większość z nich wykorzystuje lotniska w systemie dual-use. Za przykład podał Amerykanów, którzy mają wiele bardzo dużych baz na swoim terenie, ale są one jednocześnie lotniskami cywilnymi, jak chociażby w Albuquerque. Podobnie rzecz się dzieje bliżej Polski – w litewskim porcie Szawle.

– Doświadczenia są i nie ma wątpliwości, że można pogodzić stronę cywilną z wojskową. Są korzyści z tego obopólne – zakończył optymistycznie.

Post Views: 13